Wentylacja
Można było się udusić. Wykupiliśmy autokarową wycieczkę do Paryża, ale przecież w broszurce reklamowej wyraźnie napisano, że powinna być wentylacja i czynne całą podróż wentylatory. Wszyscy pasażerowie byli już znużeni ukropem. Na początku było wszystko w porządku. Wentylacja chodziła sprawnie i każdy mógł sobie pozwolić na komfort lekkiego podmuchu w twarz według własnych zachcianek. Bez problemu dotarliśmy do granicy na Odrze i pokonywaliśmy kilometry niemieckiej autostrady. Autobus pruł na przód. Zdecydowanie każdy odczuł luksus zachodnich dróg. Nic nie trzęsło, nie wirowało, tylko wygodnie mogliśmy podziwiać wiatraki i miasteczka przy drodze. Zatrzymywaliśmy się zaledwie trzy razy. Autokar miał toaletę i telewizory. Co prawda mnie bardziej interesował widok za oknem niż film, ale niektórzy woleli zapomnieć, że podróżują i oddać się codziennej rozrywce. Gdzieś pod granicą niemiecko belgijską wentylacja przestała spełniać swoją rolę. Kierowca tłumaczył, że to pewnie wentylatory za długo pracują i chcą odpocząć. Od nadmiaru gorąca było mi naprawdę niedobrze. Pragnąłem jak najszybciej dotrzeć do Paryża i wziąć zimny prysznic w hotelu zapominając, że wentylacja w autokarze przechodzi kryzys. Próbowałem pić dużo wody. Trochę to pomogło. Ale dwudziestogodzinna jazda w autobusie pełnym pasażerów, gdy siada klimatyzacja i wentylacja, nie należy do najprzyjemniejszych chwil w życiu. Dodatkowo południowe słońce niebezpiecznie wdzierało się do naszych okien. Pozostało nam tylko dwieście kilometrów do celu, więc zacisnąłem zęby i postanowiłem nie narzekać. I tak kilka kobiet zaczęło już panikować. Same próbowały naprawiać wentylatory, oczywiście z marnym skutkiem. Wentylacja nadal odmawiała posłuszeństwa. Kierowcy obiecywali, że naprawią wszystko na miejscu i w drodze powrotnej już nie będziemy mieć takiego kłopotu.