Porcelana i pościel jako prezenty
Przeprowadzałam się ostatnio z mieszkania do mieszkania i zginęła mi gdzieś po drodze porcelana i pościel satynowa. Nie były one może zbyt cenne same w sobie (szczególnie pościel satynowa), ale miały dla mnie pewną wartość sentymentalną (szczególnie porcelana). Jakoś nie wydaje mi się, bym mogła je zostawić gdzieś po drodze i niczego nie zauważyć, tym bardziej, że spakowane były zapewne w większe kartony, które ciężko jest przeoczyć. Myślę, że po prostu nie zdążyłam ich jeszcze rozpakować. Mam naprawdę mnóstwo rzeczy i niestety większość z nich stoi jeszcze nierozpakowana. Nie mam na razie czasu by się tym zająć, ale mam nadzieję, że kiedy wreszcie zabiorę się do roboty, znajdzie się i porcelana, i pościel satynowa. Ale póki co mam na głowie rolety rzymskie. Postanowiłam sobie, że rozpakuję się dopiero kiedy wykończę całe mieszkanie. Wszytko jest już prawie gotowe, zostały tylko te rolety rzymskie. Generalnie już się na nie zdecydowałam i nawet kupiłam, ale nie zamontowałam ich jeszcze. Kiedy je kupowałam byłam pewna, że sama dam sobie ze wszystkim radę, ale okazało się, że rolety rzymskie wcale nie są takie proste w obsłudze, przynajmniej dla takich osób jak ja. Mój mąż niestety nie może mi pomóc, bo wyjechał na kilka miesięcy do pracy za granicą i zostawił mnie z całym tym remontem na głowie. Staram się jak mogę i czasami niestety przesadzam, i przeceniam swoje możliwości. Najbardziej chciałabym obejść się bez czyjejkolwiek pomocy, ale czasami niestety trzeba. Nie ma co unosić się głupią dumą. Teraz już wiem, że to nie ma sensu i następnym razem poproszę o pomoc. Teraz będę chyba musiała poprosić o pomoc kuzyna, który pomoże mi zainstalować rolety rzymskie. Nie będę przecież czekać z całym tym nierozpakowanym majdanem na powrót męża. Chciałabym już jak najszybciej to wszystko rozpakować i wiedzieć gdzie co jest, a nie szukać najdrobniejszej rzeczy w wielkich kartonach.